To czy szklanka jest raczej do połowy pusta, czy raczej do połowy pełna zależy od tego jak ją nazwiemy? Albo jak ją rozpoznajemy. To wciąż ta sama szklanka. Małgorzata Mazur na codzień zajmuje się filmem. Pracuje jako operatorka, reżyserka filmów dokumentalnych, wykładowczyni na kierunku filmowym (Akademia Sztuki w Szczecinie). Malarstwo czy rysunki jakie od lat regularnie wykonuje, są jej działalnością intymną, prywatnym zapisem. Wiele z tych obrazów składa się z małych i większych trójkątów. Wyglądają jak na powrót poskładane skorupy rozbitego dzbana. Dzban jak szklanka to kształt, który nadaje formę temu co mieści. Wraz z rozbiciem dzbana wylewa się jego treść. Poskładane fragmenty nie przywrócą funkcji dzbana, ale pozostaną świadectwem rozbicia. Małgorzata Mazur zaklina swoje przeżycia do formy obrazkowych przypowieści. Te historie są magiczne, rytualne. Widzimy zbliżanie się do góry. Wiele ujęć góry. To medytacja, która prowadzi autorkę przez stan ciąży do porodu. Malowanie towarzyszyło twórczyni w czasie doznawanych lęków i radości związanych ze stawaniem się matką. Przekształcaniem się ciała i przygotowaniem go na wydanie nowego ciała. Ten zapis to dochodzenie do siebie jako matki. W obrazach Mazur często pojawiają się postaci żołnierzy w hełmach i moro. Żołnierze sikają na siebie w kręgu, żołnierze giną w lesie i przemieniają się w rośliny. W trakcie rozmowy z artystką próbowałyśmy prześledzić, kiedy pojawiła się u niej figura żołnierza. Okazało się, że młody mężczyzna jako żołnierz występował często w jej dzieciństwie z powodu wykonywanej przez ojca pracy. Po prostu młody mężczyzna to był bardzo często młody mężczyzna w mundurze moro. Teraz motyw mężczyzny jako żołnierza nabiera dodatkowo realnego wymiaru z dziejącą się obok nas wojną. Widzimy u Mazur umierających żołnierzy, żołnierzy w lesie, żołnierzy przemieniających się w drzewa i w las. To opowieść o rodzeniu i umieraniu.
Przemysław Czepurko to artysta tworzący w wielu mediach. Twórca obrazów, filmów, obiektów, scenografii. Na wystawę Szklanka do połowy pusta składa się kompozycja sześciu wybranych prac malarskich. Na obrazach widzimy ujęte w symboliczny skrót: czaszkę ludzką, oczy w imadle, usta matki artysty, laski dynamitu, płonące żaglowce, dwie góry z nałożonym na siebie rysunkiem oka. Artysta umieszczając wybrane motywy na płótnie analizuje ich formę oraz znaczenia jakie ze sobą niosą. Co robią oczy? Czy oczy patrzą czy tylko odbierają impulsy wzrokowe. Co robią oczy, które patrzą na obraz oczu? Co robią oczy, które patrzą na obraz przedstawiający średniowieczny sztych przedstawiający oczy w imadle? Oczy tęsknią, oczy płaczą. Albo już nie tęsknią, już nie płaczą. Kiedyś przestaną tęsknić. Z matki zostają usta. Zostaje obraz ust. Rysunek ust jest bardzo charakterystyczny. Po ustach możemy rozpoznać osobę. Albo siebie jak się było małym a matka przed naszymi oczami poruszała swoimi ustami. To są obrazy, które składają się na pamięć dopóki człowiek, będący nośnikiem tej pamięci żyje. Kiedy człowiek umiera, umiera obraz, który nosił w swojej pamięci. Obraz jak patrzy na usta matki. Te usta krzyczały albo śmiały się. Były srogie albo słodkie. Od tych ust zależało twoje być albo nie być. Całe twoje życie mieściło się w tych ustach. Obrazy Przemysława Czepurko mocno nurzają się w śmierci pozostając opowieścią o życiu, dzieciństwie i dorastaniu.
Opowiadanie Klucz autorstwa Anny Karasińskiej czyta Anna Kłos. Karasińska reżyseruje filmy i spektakle-zdarzenia. Obrazy filmowe albo teatralne, które tworzy to analiza drobnych, pozornie nieznaczących gestów, strzępków doznań i pamięci ujętych w senną, zakrzywioną narrację. Klucz może być zapisem snu. Bohaterka jest dzieckiem, albo obrazem dziecięcych lęków. Przed otchłanią bezgranicznej samotności chronią wspomnienia z dzieciństwa. Czasu przerażającego, bo jest się małym i zupełnie zależnym od dorosłych, ale też wspaniałego, bo jest się częścią większej układanki połączoną gęstą siecią rodzinnych zależności. Anna Kłos jest aktorką i twórczynią filmową. W swojej twórczości również zajmuje się tematem, ciała, rodziny, dziedziczenia, doświadczenia bycia matką i córką.
Rodzenie i umieranie. „Jedziemy saniami…sanie jadą po błocie tępo i powoli, jest ogólnie gorąco”. Chociaż narracja opowiadania Klucz przeczy temu jak wydawałoby się, że jest jednak pod warstwą wydawania się, jak pod kamuflażem, okazuje się, że tak właśnie jest, że to dziwne, nierealne to było właśnie to co było. Sanie jadą po błocie.
